Spokój w niespokojnych czasach – czy to możliwe?

Boję się świata bez wartości, bez wrażliwości, bez myślenia. Świata, w którym wszystko jest możliwe. Ponieważ wówczas najbardziej możliwe jest zło.

Ryszard Kapuściński, Lapidarium

Świat zwariował już dawno temu. Zawsze miał tą drugą, okrutną twarz. Teraz pokazał po prostu inne, jeszcze gorsze oblicze. Od wielu lat zapomniane, przez większość osób nieznane. Pandemia wirusa jakoś ucichła, zeszła na dalszy plan. Obecnie trwa pandemia strachu. Wciąż nie mogę uwierzyć, że w 2022 roku, w samym sercu Europy toczy się wojna.

Chociaż mieszkam w Hiszpanii i dzieje się to daleko ode mnie, wieść o wojnie zabolała mnie. Tak, jak wszystkich. Czasem budzę się w nocy i mimo woli, myślę o tym. Granica z Ukrainą znajduje się całkiem niedaleko moich rodzinnych stron. Mogę wyobrazić sobie, że osoby żyjące w Polsce mają wrażenie, że ten dramat rozgrywa się niczym za ścianą.

Od 24 lutego, gorzkiego tłustego czwartku, tej pamiętnej daty, jak wielu z nas, nie mogłam dojść do siebie, znaleźć sobie miejsca. Wydarzenie odebrało mi chęci do pisania, robienia tego, co najbardziej lubię. No bo o czym pisać, podczas gdy gdzieś tam giną niewinni ludzie? W ogóle tego nie robić, pisać o wojnie, czy o tym, jak dobrze żyje mi się w Hiszpanii? Może niektórych rzeczy nie wypada robić? Jak się zachować w obliczu wojny? Podobne dylematy miał chyba każdy z nas.

Pamiętajmy, że oprócz prawdziwej, pełnej okrucieństwa wojny, trwa również wojna emocjonalna i informacyjna. Nie wszystkie wiadomości są prawdziwe, zalewa nas fala dezinformacji. Wiadomości, zdjęcia, różne nagrania mają ogromny wpływ na ludzkie emocje.

Przez ostatni czas nie mogłam pozbierać myśli, ale w końcu stwierdziłam, że przecież trzeba jakoś normalnie żyć. Nie ma sensu mówić cały czas o wojnie. Wystarczy, że ona się toczy. Po co więc dolewać oliwy do ognia i karmić się złem? Może właśnie trzeba dać od siebie coś dobrego, lepszego, radosnego?

Nawet w świecie wywróconym do góry nogami, w świecie wojny i szaleństwa, ludzie wieszają swoje ubrania, składają spodnie, ścielą łóżka. To chyba jedyny sposób, by przetrwać.

Lauren Oliver, Pandemonium

Doszłam do wniosku, że jedyne, co możemy teraz zrobić to zachować spokój. Oczywiście mam na myśli ludzi takich, jak ja, których wojna bezpośrednio nie dotknęła, a przeżywają to na swój sposób. O mieszkańcach Ukrainy nawet nie śmiem się wypowiadać, bo nie potrafię sobie wyobrazić przez jakie piekło przechodzą.

Czy jest w ogóle możliwe zachowanie spokoju w niespokojnych czasach? Czasem może okazać się to trudne, zwłaszcza gdy wokół nas tyle zła, nienawiści i niepokoju. Lecz mimo to, musimy próbować. Ciągle wierzę, że możemy żyć w spokoju, nosząc go w swojej duszy. W naszym własnym mikroświecie pełnym dobra i miłości. Tyle chyba nam pozostało w tych pokręconych czasach. Na wojnę nie mamy wpływu, lecz nie zapominajmy, że wciąż istnieją sprawy, na które mamy wpływ. I właśnie na tych rzeczach powinniśmy się najbardziej skupić.

Pokój na świecie został zmącony. Dlatego pozostańmy chociaż w harmonii ze sobą. W spokoju tkwi siła. Pomóżmy potrzebującym na tyle, ile możemy. Nie rezygnujmy z naszych pasji, marzeń i planów. Nie poddawajmy się w obliczu strachu. Nie podsycajmy go. Wyłączmy telewizor, ograniczmy oglądanie niepokojących wiadomości do minimum. Pójdźmy na długi spacer, spędźmy wspaniały czas z dziećmi, medytujmy. Zróbmy coś dobrego. Dla siebie samego, dla ludzi. Uśmiechnijmy się. Do naszego odbicia w lustrze, do najbliższych i do obcych osób mijanych na ulicy. Podarujmy temu zwariowanemu światu odrobinę dobra. Ja wciąż mam nadzieję, że ono zwycięży.

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
I mocno wierzę w to
Że ten świat
Nie zginie nigdy dzięki nim

Nadszedł już czas
Najwyższy czas
Nienawiść zniszczyć w sobie

Czesław Niemen, Dziwny jest ten świat
Jeśli podoba Ci się mój blog, zachęcam Cię do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku i Instagramie.

One comment

  1. Dlatego ja nie czytam wiadomości. Na Upday wyskoczy mi powiadomienie i tyle. Wystarczy, że mój mąż żyje ciągle tą wojną i jest na bieżąco. Uwaza, że tak trzeba, gdybyśmy musieli uciekać
    … chociaż do Przemysla (do granicy z ukrainą) mamy 1336km (sprawdzałam w Google właśnie)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s