Różnorodność Hiszpanii. Moja hiszpańska historia

Pierwszym miejscem, które odwiedziłam w Hiszpanii była gorąca Andaluzja. Od tego czasu minęło już 7 lat, a ja wciąż pamiętam dokładnie ten moment, kiedy koła samolotu dotknęły hiszpańskiej ziemi. W tamtej chwili spełniło się moje największe marzenie.

W Andaluzji zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jest to niezwykle barwny region, który kusi swoim wyrazistym charakterem. Andaluzja to kolebka ognistego, emocjonującego flamenco. Region pełen słońca, plaż i przepięknych miejsc.

Szczególny urok kryją w sobie pueblos blancos, białe andaluzyjskie miasteczka. Mogłabym spacerować w nieskończoność wśród tych wąskich uliczek, podziwiając kolorowe, zadbane kwiaty w doniczkach zawieszonych na ścianach.

Wracając z Hiszpanii, zawsze czułam smutek i nostalgię. Chciałam więcej i więcej. Odkąd poczułam jej prawdziwy smak, w polskiej rzeczywistości szalenie brakowało mi tej barwności, hiszpańskiej energii, żywych odcieni. Tęskniłam jak diabli za tym miejscem. Hiszpania pozostawiła we mnie trwały ślad. Swoim temperamentem naznaczyła moją duszę, poruszyła serce, a język hiszpański będzie dźwięczał w mojej głowie do końca życia.

Moim pierwszym miejscem zamieszkania było Ourense – osobliwe miasto w Galicji. Jak wspominam moje początki w hiszpańskiej, a dokładnie galicyjskiej rzeczywistości? Były one fascynujące, a jednocześnie cholernie trudne. Pisałam o tym w artykule: Emigracyjne przemyślenia, czyli o tym jak zmieniła mnie Hiszpania.

Pierwsze kroki stawiane przeze mnie podczas życia na emigracji okazały się mieć dwie strony medalu. I nie, to nie była wina Hiszpanii! To raczej siedziało wewnątrz mnie. Trochę czasu zajęło mi, by ostatecznie zamknąć za sobą drzwi, świadomie zakończyć pewien etap mojego życia i w pełni otworzyć się na hiszpański świat.

– Ale jesteś głupia, przecież Hiszpania była twoim marzeniem, a ty płaczesz za Polską? – czasem mówiłam do siebie w myślach.

Głos w mojej głowie szeptał, że właśnie spełnia się moje marzenie, a zarazem gdzieś w głębi, stłumiony krzyk przeklinał tę nową, jeszcze nie do końca znaną rzeczywistość. Ja, wielka miłośniczka Hiszpanii, jak przyszło mi tutaj na co dzień żyć, początkowo okazało się, że tęsknota za tym co zostawiam za sobą, ta pustka, uczucie, że coś tracę, zgniatały mnie boleśnie niczym drogowy walec przejeżdżając po mnie tam i z powrotem.

Wiedziałam, że jednak warto to przeżyć, że po coś to jest. I tak toczył się dzień po dniu. Rozpoczynając przygodę z Hiszpanią, moja codzienność wypełniona była ekscytacją tym, co nowe. Jednocześnie odsłaniając rano żaluzje, wraz z pierwszym światłem dnia, do moich okien zaglądała też uporczywa tęsknota za tym, co stare i dobrze znane.

Fascynacja Hiszpanią okazała się jednak silniejsza od moich wewnętrznych demonów, które istniały tylko w mojej głowie. Stoczyłam ze sobą tę walkę, przełom nastąpił już dawno temu. Hiszpania jest teraz moim domem, a Polska, za którą początkowo tak kurewsko tęskniłam, nagle stała się dla mnie jakaś odległa i obca. Zawsze pozostanie w moim sercu, lecz to z Hiszpanią wiążę moją przyszłość i życie. Dobra, wystarczy już tych moich sentymentalnych wywodów.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie img-20180824-wa0026.jpg
Ja, próbująca złapać zachodzące słońce, aby choć na chwilę zatrzymać ten magiczny moment

Galicja to region, który jest raczej skąpany w deszczu niż spalony słońcem. Właśnie tutaj galicyjska aura sama przez siebie przemawia i obala mit wiecznie świecącego hiszpańskiego słońca. W Galicji bardziej przydadzą się wam parasole niż okulary przeciwsłoneczne. Ale je również ze sobą weźcie! Pamiętam, że w Ourense pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie, a w lecie termometry czasem wskazywały najwyższą temperaturę w całym kraju.

„Galicia tienes que vivirla” – Galicja, musisz to przeżyć – to hasło jednej z kampanii turystycznych kiedyś wpadło mi w ucho. Dokładnie tak jest. Aby poczuć prawdziwy czar Galicji, trzeba doświadczyć tego na własnej skórze. Część mojego serca została właśnie tam, w Galicji. W tej deszczowej, zielonej krainie. Na ulicach gorącego, dusznego w lecie Ourense…

Puente Romano, Ourense

Niektórzy porównują Galicję do Irlandii, nie tylko przez zbliżony klimat panujący na tych obszarach, ale też ze względu na celtyckie korzenie. Magia Galicji tkwi w tradycjach, wierzeniach, starych celtyckich legendach oraz w samym języku gallego, który bardziej przypomina portugalski niż hiszpański.

Symbolem regionu jest meiga – czarownica, która swoje niezwykłe moce zawdzięcza zawarciu paktu z diabłem. Od tego słowa wywodzi się nazwa Galicji, czyli Terra de meigas, co oznacza „Krainę czarownic”. Na mojej lodówce nawet widnieje magnes z tym motywem.

Galicja jest wyjątkowa. Przesiąknięta dżdżystą aurą, lecz niezapomniana również przez promienie słońca, które zaglądają tutaj od czasu do czasu. Trochę melancholijna. Magiczna. Zamiast czerwonego wina króluje tutaj równie wyśmienite, białe – albariño. W Galicji jadłam najlepszą ośmiornicę po galicyjsku, zobaczyłam niepowtarzalne zakątki i plaże. W Ourense przyszła na świat moja córka. Galicyjskie wspomnienia pozostaną w mojej pamięci na zawsze. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę, aby jeszcze raz poczuć tę magiczną atmosferę.

Río Sil
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie img-20170716-wa0000-2.jpeg
Playa de Patos, Nigrán
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie img-20180824-wa0064.jpg
Zachód słońca w Cabo Udra
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie img_20180824_112216_761-2.jpg
San Vicente de O Grove
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie img_20180825_204240_218.jpg
Playa de Nerga
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie img_20180827_145230_363-3.jpg
Playa de Melide

Estremadura to kolejny region, w którym mieszkałam. W przeciwieństwie do Galicji, jest to kraina słońca, bardzo gorąca i sucha. Wiosną i latem pełna bocianów. Podobno jest ich więcej niż samych mieszkańców. Gdzie nie spojrzysz, zobaczysz je wszędzie. Latające po błękitnym niebie, a czasem nawet na wysokości wzroku bądź odpoczywające w gniazdach uwitych na dachach kościołów czy wież tutejszych miasteczek.

Trujillo
Virgen de la Montaña, Cáceres

Zawsze powtarzam, że Estremadura to zapomniana i niedoceniana część Hiszpanii. Moim zdaniem to zaleta i między innymi przyczynia się do tego, że jest to region niezwykle zjawiskowy.

Estremadura to rdzenna Hiszpania, nieoblegana przez tłumy turystów, daleka od chaosu, pozbawiona komercji.

Tam czas płynie jakoś inaczej, żyje się wolniej, spokojniej, a otaczająca przyroda budzi zachwyt. To właśnie natura przyciąga tutaj ludzi, lecz urokliwe są również zabytkowe miasteczka, w których można się poczuć trochę jak w innym świecie i spacerując po nich na chwilę przenieść się do przeszłości. Tutaj skosztujemy najlepszej szynki iberyjskiej.

Trujillo
Cáceres

Estremadura to zdecydowanie odmienny od pozostałych kawałek Hiszpanii i dzięki temu unikatowy. Niesłusznie pomija się ten wspaniały region. Nie ma tutaj plaż, na których można się beztrosko wylegiwać, ale miejsce kusi czymś niezastąpionym i właśnie ze względu na to warto je odwiedzić. Na próżno szukać tego w pozostałych częściach kraju.

Trujillo

Więcej zdjęć z Estremadury zobaczysz w artykule: 4 miejsca w Estremadurze, które warto zobaczyć.

Obecnie los pchnął mnie do Madrytu. Mieszkam na jego obrzeżach. Choć hiszpańska stolica jest niesamowita, to jednak bez wątpienia różni się od Galicji, czy Estremadury, co na pewno jest dla was oczywiste.

Na ulicach Madrytu widać zdecydowanie większy pośpiech, wszystko toczy się szybciej. Jednak w niektórych jego zakątkach i w przepięknych madryckich parkach odnajdziemy wyczekiwany w tym zwariowanym świecie spokój. Madryt ma wiele do zaoferowania. Zachwycająca architektura, ciekawe muzea, restauracje z pysznym jedzeniem, atrakcje dla dzieci, mnóstwo zieleni, przykuwające uwagę detale.

I mimo, że żyje mi się tutaj bardzo dobrze, to jednak czasem tęsknię za estremadurskim sielskim życiem z dala od zgiełku, a owianą magią Krainę Czarownic zawsze wspominać będę z wielkim sentymentem. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Madryt też kryje w sobie urok. Cały czas odkrywam to tętniące życiem miasto…

Zobacz też: Madryt – 10 ciekawych miejsc

Wszystkie części Hiszpanii, które odwiedziłam są wyjątkowe, w jakiś sposób wyróżniające się na tle pozostałych, czymś przyciągające. Mieszkańcy każdej z nich doskonale zdają sobie z tego sprawę. Poczucie lokalnej przynależności jest tutaj bardzo widoczne.

W każdym regionie oddycha się nieco innym powietrzem, a zapach codzienności nie wszędzie jest taki sam. Ta różnorodność Hiszpanii jest fascynująca. Koniec końców łączy się ze sobą, tworząc jedną, spójną całość. Hiszpanią można odurzać się niczym dobrym winem. Ale jedno jest pewne – w każdym miejscu będzie to inny, lecz zawsze tak samo wyśmienity smak…

Jeśli podoba Ci się mój blog, zachęcam Cię do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku i Instagramie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s