Wpływ emigracji na psychikę, czyli o tym, że nie zawsze jest kolorowo

Emigracja, nawet do kraju pełnego słońca, jakim jest Hiszpania, może być niełatwym doświadczeniem. Początki w nowym miejscu nie zawsze są kolorowe i nie mam na myśli tylko trudności dnia codziennego, ale przede wszystkim, jak oddziaływuje to na ludzką psychikę. Już kiedyś pisałam, że wyjeżdżając z ojczystego kraju musimy liczyć się z poczuciem straty w różnych obszarach naszego życia. To niezwykle utrudnia, zwłaszcza osobom wrażliwym, odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Emigracja nie zawsze ma słodki smak. Czasem będziemy zmuszeni przełknąć jej najbardziej gorzki kawałek. Dzisiaj przedstawię najgorsze, według mnie, cienie emigracji dotykające naszej psychiki. Mogą one dać nam się we znaki, zwłaszcza podczas tej początkowej, nowej drogi w obcym kraju.

UCZUCIE ZAGUBIENIA I SAMOTNOŚCI

Niektórzy emigrują samotnie, inni w towarzystwie bliskich osób. W obu przypadkach, uczucie zagubienia i samotności może w nas uderzyć mocniej i powalić nas bardziej, niż cios pięścią zadany prosto w twarz, nawet jeśli będziemy mieć wsparcie od bliskich. Wyjeżdżając z ojczyzny, zostawiamy za sobą pewien etap życia, cząstkę siebie, stąd to wewnętrzne, gryzące nas niczym stado rozwścieczonych os, uczucie pustki. Możemy czuć się niczym wyrwani z korzeniami i przeniesieni w całkowicie obce nam miejsce. Niektórym osobom bardzo ciężko sobie z tym poradzić. U innych będzie to tak silne uczucie, że nie pozwoli im przetrwać na emigracji i będą zmuszeni z tego powodu wrócić do kraju. Bardzo trudne, czy wręcz niemożliwe okaże się dla nich zapuszczenie korzeni w nowej rzeczywistości. Pogłębiający się taki stan może doprowadzić do kolejnego problemu, jakim jest:

STRES

Już sam wyjazd i zmiana miejsca oraz środowiska może nasilać w nas uczucie stresu, a utrzymująca się codziennie nerwowość to tylko prosta droga do wzrostu poziomu lęku i niepokoju w naszym życiu. O ile będzie to stan przejściowy, raczej nic nam nie grozi. Sami musimy nauczyć się z tym walczyć, ponieważ nikt nie da nam klucza do szczęśliwego życia. Jednak zwłaszcza u osób wrażliwych, które mają skłonność do takich stanów, może dojść do rozwoju nerwicy, czy depresji. Gdy czujemy, że coś nas przerasta, że sami już nie damy rady, warto skorzystać z pomocy specjalisty. To żaden wstyd i słabość, wręcz przeciwnie – jest to oznaka walki i siły.

TĘSKNOTA I NOSTALGIA

Tęsknota i nostalgia bardzo ściśle związane są właśnie z uczuciem zagubienia i samotności. Tęsknimy nie tylko za ojczyzną, za tym, w czym byliśmy mocno zakorzenieni, ale również za ludźmi, a przede wszystkim za rodziną. Taka rozłąka nasila uczucie pustki i może doprowadzić do przygnębienia, a nawet do depresji.

MACIERZYŃSTWO ZA GRANICĄ

Ten aspekt dotyczący mam również wpływa na psychikę. Wychowywanie dzieci w obcym kraju może wydawać się początkowo niezwykle trudne. Nie chodzi mi o samą pomoc, której czasami potrzebuje każda kobieta mająca dzieci, ale bardziej o wsparcie od najbliższych, tutaj, na miejscu, czego nie jest w stanie zastąpić rozmowa przez telefon. Myślę, że to najbardziej uderza w kobiecą psychikę i podczas nowego życia na emigracji może stanowić dodatkowe źródło stresu.

BARIERA JĘZYKOWA

Nawet, gdy przyjeżdzamy do obcego kraju „uzbrojeni” w znajomość języka, może okazać się, że jest ona niewystarczającą „bronią”. Następuje zderzenie niczym z twardym murem. Zaczynamy zdawać sobie sprawę, że tutejsi ludzią mówią całkowicie inaczej, niż sobie wyobrażaliśmy. Mimo, że wkładamy w to wszystkie nasze siły, a nasz mózg paruje, nie jesteśmy w stanie ich zrozumieć. Możemy czuć się przez to gorsi. Czujemy niemożność normalnego porozumiewania się, nie potrafimy swobodnie wyrazić naszych myśli. To z kolei może wpłynąć negatywnie na naszą samoocenę i obniżyć komfort życia. Możliwe, że początkowo, zwykłe wyjście do sklepu, czy załatwienie jakiejś sprawy w urzędzie będzie wywoływało w nas stres.

Nawet znając dobrze język, możemy czuć się trochę wyobcowani. Stresować się popełnianymi błędami, mówiąc bez charakterystycznego tubylcom akcentu. Myślę, że to chyba zależy od naszego podejścia. Moim zdaniem, nie należy się poddawać i zawsze dążyć do czegoś lepszego, a popełnianymi błędami się nie przejmować. Trening czyni mistrza. Mi osobiście Hiszpanie nigdy nie dali odczuć, że jestem pod tym względem gorsza. A może wynika to właśnie z tego, co ja sama o tym myślę? Patrzę bowiem na to jako na wielką zaletę. Jesteśmy na pewno w lepszej sytuacji od tych, którzy nic nie robią, a tylko narzekają. Mówienie w obcym języku jest dużym wyzwaniem i nawet jeśli nasz język nie jest perfekcyjny to i tak zaszliśmy dalej, niż ci, którzy nawet nie próbują i nie są w stanie opanować nowej mowy.

O wiele trudniej będą mieć na pewno osoby, które przyjeżdżają do innego kraju bez, nawet tej podstawowej znajomości języka. Znam kilka takich i wiem, że jeśli tylko się chce, nic nie jest niemożliwe i można nauczyć się języka na miejscu. Jesteśmy też wtedy do tego poniekąd zmuszeni.

PRACA NA EMIGRACJI

Szukanie zatrudnienia jest czynnością stresującą samą w sobie, a co dopiero, gdy musimy to robić w nowym miejscu, wśród obcego otoczenia. Rozmowa kwalifikacyjna przeprowadzona w ojczystym języku powoduje w każdym mniejszą, czy większą nerwowość, a jeśli dołożymy do tego obcy język, sprawa staje się bardziej skomplikowana. Wiadomo też, że każda praca jest potrzebna i żadna nie hańbi, lecz często Polacy na emigracji pracują poniżej własnych kwalifikacji, co może prowadzić do frustracji i wpływać negatywnie na ich poczucie wartości.

ADAPTACJA W NOWEJ KULTURZE

Proces adaptacji w nowej, nieznanej nam kulturze u każdego będzie przebiegał inaczej. U jednych zmiany wywołują stres i napięcia psychiczne, u innych są motorem do działania. Wydaje mi się, że większość z nas jednak odczuwa podświadomy strach przed nieznanym i to, co nowe prawie zawsze rodzi w nas pewien stres. Przyjeżdżając do nowego kraju, jego reguły tak naprawdę są nam obce. Często nasze wyobrażenia nie pokrywają się z życiem codziennym. Mamy trudności z odnalezieniem się w nowej społeczności. Mentalność mieszkańców nowego kraju może nie pasować do naszego sposobu myślenia. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć pewnych zwyczajów, co chcąc, czy nie chcąc, budzi w nas sprzeciw. Często towarzyszy nam wtedy uczucie wykorzenienia. W pewnym momencie następuje zderzenie z rzeczywistością. Po początkowej fascynacji danym krajem może dojść do szoku kulturowego. Łapiemy się wtedy za głowę i zduszeni łzami mamy ochotę krzyczeć:
Co ja tu kurwa robię!?

Na pewno znajdzie się niejeden człowiek, który nie utożsami się z tym, co opisałam, jak również taki, którego emigracja skopała niczym psa i pozostawiła w nim wewnętrzne blizny. I jak zawsze to w życiu bywa, jeden się podniesie, drugi się na emigracji podda. Niektórzy, po emigracyjnych przejściach ostatecznie pokochają kraj, w którym żyją i staną się przez to silniejsi. Inni nie podołają temu wyzwaniu i będą musieli powrócić do kraju. Dwie opcje są prawidłowe. Nie róbmy nic na siłę, na przekór sobie.

Wyjazd nawet do takiego pięknego kraju, jakim jest Hiszpania może wiązać się z trudnościami. Jednak nikt nie obiecywał nam, że będzie łatwo. Wymienione przeze mnie problemy, podczas życia na emigracji mogą się nawarstwiać, co zostawia ślad na naszej psychice. W momencie kumulacji negatywnych emocji i przeżyć możemy poczuć się niczym tykająca bomba, która ma ochotę wybuchnąć, wyrzucając z całym impetem w powietrze odłamki nagromadzonego stresu, niepokoju i bezradności. Każdy z nas jest inny. Ten świat pełen jest ludzi silnych, odpornych na stres, jak i słabych oraz wysoko wrażliwych. Charakteryzują nas także różne cechy osobowościowe, od których również zależy, jak poradzimy sobie na emigracji.

Niezwykle trudno odpowiedzieć jest na pytanie, jak sobie radzić z emigracyjnymi problemami. Nie ma na to gotowej recepty. Nikt za nas tego nie poukłada, nikt nie powie nam, co jest dla nas dobre. Ostatecznie to my sami musimy się z tym zmierzyć i odnaleźć nasz osobisty klucz, który otworzy nam drzwi do lepszego, szczęśliwego życia. I o takie warto walczyć! A życie z poemigracyjnymi bliznami może nie tylko okazać się ciekawe i niepowtarzalne, ale również uczynić nas silniejszymi…

Czy warto więc poczuć prawdziwy, czasem gorzki jak piołun smak emigracji i doświadczyć tego na własnej psychice? Chociaż nie jest to na pewno łatwa decyzja, każdy musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam.

Zapraszam Cię również na mój fanpage na FB i Instagram


One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s