Andaluzja w dobie koronawirusa

W te wakacje wybraliśmy się na Costa del Sol, do słonecznej Andaluzji. Nie był to mój pierwszy pobyt w tym miejscu. Byłam już tutaj 6 lat temu, jak jeszcze byłam bezdzietna.

Wpływ koronawirusa na turystykę jest bardzo widoczny. Ulic i plaż tak turystycznego regionu, nie oblegały tłumy, jak każdego roku w letnich miesiącach. Słynny Plac Pomarańczy (Plaza de los Naranjos) w Marbelli dosłownie świecił pustkami. Jak wiadomo, w Hiszpanii obowiązuje nakaz stałego noszenia maseczek, ale przebywając na plaży nie trzeba ich mieć. Muszę przyznać, że Hiszpanie przestrzegają tego obowiązku, co już nie można powiedzieć o turystach. Któregoś dnia, będąc w jednym ze sklepów w Marbelli, byłam świadkiem, jak policja wypisywała mandaty osobom, które postanowiły maseczek nie zakładać.

Andaluzja jest wyjątkowa. Kocham to miejsce. Ulice emanują żywymi kolorami, świecące prawie bezustannie słońce dodaje energii, przepiękny widok palm, plaż oraz morza koi i relaksuje, pyszne jedzenie napełnia brzuch, no i ta mentalność tutejszych ludzi, zupełnie inna niż polska. Aż chce się żyć!

Zatrzymaliśmy się w małym miasteczku o nazwie Buenas Noches, które znajduje się bardzo blisko Estepony. Do hotelu dotarliśmy dość późno, więc w pierwszy dzień wybraliśmy się na pobliską plażę Playa de Galera, która za bardzo mi się nie spodobała. Mojemu synowi też nie przypadła do gustu. Jest to plaża z ciemnym piaskiem. Mój 4-latek oznajmił, że nie chce być na „czarnej” plaży, tylko na „żółtej”.

Playa de Galera

Na drugi dzień, udaliśmy się na plażę Playa de Sabinillas, gdzie spędziliśmy cały dzień. Mój syn bardzo się ucieszył, jak zobaczył, według niego, „żółtą” plażę.

Playa de Sabinillas

Oprócz smażenia się na słońcu i kąpieli w morzu, zwiedziliśmy kilka pięknych, wartych do zobaczenia miejsc.

Estepona to bardzo żywe i kolorowe miasto. Podczas spaceru wśród jego wąskich, białych uliczek, w oczy rzucają się doniczki z kwiatami, umieszczone wzdłuż ścian budynków oraz tablice z tekstami pisarzy. Prawda, że pięknie?

Następnym miejscem wartym do zwiedzenia jest Marbella. Podobnie, jak w Esteponie, ściany budynków zdobią doniczki z kolorowymi kwiatami. Jak wcześniej pisałam, bardzo nas zdziwiło, że na słynnym Placu Pomarańczy była zaledwie garstka osób.

Przy plaży w Marbelli można zobaczyć oryginalne rzeźby Salvadora Dalí.

Kolejnym miejscem, które szczególnie zapadło mi w pamięci to malownicze Mijas, pueblo blanco (białe miasteczko) z pięknymi widokami i uliczkami, położone na zboczu gór.

Białe andaluzyjskie miasta charakteryzują się wszechobecną bielą, która tętni od każdego napotkanego po drodze budynku. Nigdy nie zapomnę spaceru uliczkami tego uroczego białego miasteczka.

Z Mijas, pojechaliśmy prosto do pobliskiej Fuengiroli, gdzie mieliśmy okazję spędzić czas na plaży.

Zachwyciła nas także równie piękna górzysta część Hiszpanii. Byliśmy na górze zwanej Pico de los Reales de Sierra Bermeja, której najwyższy szczyt znajduje się na wysokości 1450 m n.p.m.

Chciałam wspomnieć również o dniu, w którym przekonałam się na własnej skórze, czym jest terral malagueño. To bardzo suchy, gorący wiatr wiejący od lądu, najbardziej odczuwalny w prowincji Malaga. Porównałabym go do podmuchu ciepłego powietrza z suszarki. Dni z terralem są najbardziej upalne, ponieważ wiatr ten przynosi falę gorącego powietrza. Żar lejący się z nieba, nagrzany od słońca, parzący piasek na plaży, w połączeniu z gorącymi podmuchami terralu, były nie do zniesienia. Nie dość, że rozwiewa on piasek na wszystkie strony i wyrywa przymocowane do ziemi parasole na plaży, to w dodatku spiekł mi usta, a dzień z terralem zakończył się dla mnie silnym bólem głowy.

Pomimo całego zamieszania związanego z koronawirusem, wakacje z maseczką na twarzy zaliczam do jak najbardziej udanych. Słyszałam, że w innych turystycznych regionach Hiszpanii, czeka się w kolejkach, aby wejść na plażę, albo trzeba zarezerwować na niej miejsce i przestrzegać wyznaczonego czasu. Nas to na szczęście ominęło. Mnie osobiście ucieszył fakt, że nie było tutaj tak wielu ludzi, bo za tłumami, w szczególności na plaży, nie przepadam.

Zapraszam Cię również na mój fanpage na FB i Instagram


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s